czwartek, 28 lipca 2016

Gorce weekendowo cz.2





gorce weekendGdzieś ostatnio wyczytałam, że wszystko co żyje ma w środku jakąś kiszkę. I tak było z drugim dniem pobytu w Gorcach. Aby dowiedzieć się, dlaczego to była kiszka zapraszam do lektury postu. Idżojcie!




O pierwszym dniu naszych gorczańskich perypetii, możecie poczytać we wpisie Gorce weekendowo cz. 1

Drugi dzień naszego pobytu w Gorcach rozpoczął się dla mnie o 5 rano. Deszcz dobijający się do szyb od 3 godzin zdołał mnie wreszcie obudzić. Zerknęłam na to zjawisko i wnioski nasunęły się same: to będzie przygodowy dzień. Atmosfera rodem z miasteczka Twin Peaks to przy otaczającej aurze była marna bajeczka dla przedszkolaków.
fot. Marek Ceroń
Nie przeszkodziło to jednak najdzielniejszym z dzielnych udać się z wizytą do szamana na Hali Długiej.

fot. Marek Ceroń

fot. Marek Ceroń

fot. Marek Ceroń

Czarownik to był słynny na całą okolicę, który przy pomocy eliksirów rodem z Francji wytwarzał jedynie słuszne oscypki i snuł cudnomiodne opowieści o swojej robocie.
fot. Marek Ceroń
Tylko trochę mu pomagałam :)

Deszcz padał tak, jak w Wietnamie za czasów Forresta Gumpa - nawet od spodu. I nawet cielakom się nie upiekło.
fot. Marek Ceroń
Po powrocie do schroniska i wysuszeniu tylko wierzchnich warstw, bo przemoczeni byliśmy do samych kiszek nasz przywódca zarządził odwrót w kierunku Nowego Targu. Ochłodzenie, deszcz, mgła? Co to dla nas. Ze wszystkich sił staraliśmy się odczarować strugi zimnego deszczu. Nie udało się.
fot. Marek Ceroń

fot. Marek Ceroń
Setki kropel deszczu padały na nas podczas tej wędrówki i setkę za setką kroków postawiliśmy. Nic więcej nie można powiedzieć o tym spacerze. Może tylko tyle, że trwał zbyt krótko.

fot. Marek Ceroń

Droga zaprowadziła nas jeszcze do ciekawego obiektu na tym terenie - Kaplicy Matki Boskiej Królowej Gorców na polanie Rusnakowej. Pierwotnie była ona zwana Partyzancką, potem Pasterską, a teraz Papieską. Kaplica zbudowana została na planie krzyża Virtutti Militari. 

fot. Marek Ceroń
Fajny obiekt i ostatni na naszej trasie. Potem była już tylko mgła. I jeszcze więcej mgły z dodatkiem mgły.

fot. Marek Ceroń

fot. Marek Ceroń

Nasza weekendowa Wyprawa za miasto zakończyła się w Nowym Targu. Kiszka na całego, że trzeba było już zakończyć wycieczkę i wrócić do rzeczywistości. Szkoda!


Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Udostępnij: