czwartek, 27 sierpnia 2015

Puszcza białowieska - Czarownica i jej leśniczówka


Mieszkała pod jednym dachem z rysiem i krukiem. Nie spała z wielkim dzikiem w jednym łóżku tylko dlatego, że już się nie mieściła. Karmiła dzikie zwierzęta, m.in łoszaki-bliźniaki prosto z buteki. Simona Kossak - Pani na Dziedzince. Czy dzisiaj pozostała chociaż cząstka magii w miejscu zamieszkania białowieskiej czarownicy? Zapraszam!

Simona Kossak - białowieska czarownica

Nasze pierwsze spotkanie z postacią Simony Kossak to Biuro PTTK Białowieża podczas zapisywania się na wycieczkę do Rezerwatu ścisłego - Najcenniejszy Las Europy: Królestwo natury. Nie wiedzieliśmy o co chodzi, ale wszędzie tam leżały książki Anny Kamińskiej: Simona. Opowieść o niezwykłym życiu Simony Kossak. Książkę wchłonęłam w 2 dni, ale dopiero po powrocie do domu. I następnym razem, gdy odwiedziliśmy Białowieżę, w strugach deszczu udaliśmy się do Dziedzinki.

Dziedzinka - jak dotrzeć?

Dziedzinka położona jest nieopodal Białowieży, tuż tuż od granicy Państwa, dotrzeć tam można nieutwardzoną drogą gruntową często rozjeżdżaną jeszcze przez ciągniki wywożące drewno. Czyli prawda była w książce napisana. Spacer po lesie każdego napawa nastrojem magicznym, takowoż i my ani się obejrzeliśmy, a przed nami ukazała się chatka na kurzej nóżce w środku lasu. A przy niej plastikowa księga zaklęć. A tak naprawdę domek jak domek. Ogrodzona leśniczówka, teren prywatny, dotknąć nie można. Obok ogrodzenia, w plastikowej księdze (żeby nie zamokła) znajduje się kilka suchych faktów na temat życia Simony Kossak i jej domu.
Odbyliśmy sympatyczny spacer po lesie. Polizaliśmy cukierka przez papierek, nie mogąc z bliska obejrzeć domu czarownicy i wróciliśmy tą samą drogą, którą Simona codziennie dojeżdżała do pracy.

Przyszłość Dziedzinki

Stanowisko Białowieskiego Parku Narodowego jest niestety takie, że Dziedzinka nie zostanie udostępniona do zwiedzania. Dlaczego? Bo to wymaga remontu, bo w pobliżu nie ma żadnego szlaku turystycznego, bo droga prowadząca do Dziedzinki kończy się i dalej jest już tylko granica UE, bo to rezerwat ścisły i w ogrodzie mieszkają żmije, więc nie warto tam wchodzić. Nie przemawiają do mnie te argumenty. Mam nadzieję, że już niedługo każdy z bliska będzie mógł zobaczyć i na własnej skórze poczuć, jak mieszkała hipiska z Białowieży.

Pomimo wszystko przeżyliśmy fajne chwile i z chęcią kiedyś wrócę do Dziedzinki.

Zapraszam do zapoznania się również z postem o innych atrakcjach Puszczy Białowieskiej.


Podobał Ci się ten tekst? Udostępnij go znajomym!
Udostępnij:
Lokalizacja: Dziedzinka, Polska